To też jest extrrra. W tamtym muzyka, tu w komplecie jeszcze bardzo udane tło....




Rewolucja nie jest wskazana. Drobny retusz. Wyszło pysznie...




A co powiecie na to...?


Jest tego całkiem sporo.

Elvis żyje!


Właśnie trwają parce nad kolejnym filmem o życiu i twórczości króla R'N'R.
Reżyseruje Buz Luhrmann, który niesamowicie długo poszukiwał aktora mającego odegrać główną rolę. Został nim 28 letni Austin Butler.
Dostał przykaz i już mocno ćwiczy do tej roli. W tej chwili uczy się tekstu "Love me tender" i opanowuje kręcenie biodrami...

#135 Dzisiaj o 08:21:04 Ostatnia edycja: Dzisiaj o 08:22:48 by Darion
A skoro prace ukończono, to film sobie obejrzałem.

I jak każdy film z Królem zwrócił się szybko i jeszcze parę razy tyle.

Magia kina. Albo Ameryka już nie ta. Bo nakręcono go w Australii.
Nie jest ckliwy grający na nastrojach wielbicieli twórczości Króla. Kawał dobrej roboty. Naprawę porządny film i jeszcze biograficzny.
Świetna rola Toma Hanksa grającego Pułkownika.
A główny aktor?
Jest oki. Nawet czasami wygląda jak prawdziwy Elvis. Ale ruszał się jak cały on.
Tyle, ze jak ukazuje się całe życie Presleya to jednak musi być ich trzech. Dzieciak, ten dwudziestolatek, i ten otyły znany (najbardziej wszystkim innym) z okresu występów w Las Vegas. Tu zabrakło mi tego trzeciego. Ale i tak byłem zadowolony.
Dla prawdziwych fanów niedosyt. Jak historia Rzymu na (aż) trzech stronach gimnazjalnego wypracowania.
Jestem pod wrażeniem Helen Thomson grającej mamę Elvisa. Niezła metamorfoza. Zważywszy na różnicę wieku aktorów grających matkę i syna.
A już w ogóle usiadłem (tak naprawdę siedziałem cały czas) w scenie z Little Richardem (Alton Mason)...

I tak to właśnie leciało...